Kaz Bałagane - rozkmina postaci/ recenzaja Radio Gruz


Czytając tę recenzję pewnie zastanawiacie się czemu pojawia się dopiero teraz skoro premiera Radio Gruz odbyła się w połowie września, a dziś mamy początek grudnia. Wiadomo, każdy ma coś na głowie i nie zawsze może zdążyć z terminami. Przynajmniej Bałagana to nie dotyczy ale o tym dowiecie się w dalszej części materiału. Niemniej jednak, czasu od premiery płyty trochę minęło więc postanowiłem trochę przekształcić tę recenzję na „coś w stylu” rozkminy postaci Kaza oraz jego ostatniego materiału.  Zapraszam do lektury.

Młody Bałagane nie zwalnia. Szerszej publiczności dał się poznać albumem Lot 022, potem debiut ze Źródłem w StepRec, a teraz powrót do korzeni czyli wydane własnymi siłami Radio Gruz. Czy mu się to opłaciło? Moloch jakim jest Step Records mógł zapewnić niesamowitą promocję. Tym ruchem Bałagane udowodnił swoją wartość muzyczną. Udało mu się podpisać kontrakt z potentatem. W jednym z wywiadów mówił również, że miał inne propozycje. Ilu raperów przez lata marzy aby dostać się w szeregii wielkiej wytórni, a on zrobił to tak poprostu i odszedł, by działać samodzielnie. Bo przecież do zarządzania własnymi zasobami finansowymi nie potrzeba pośredników. Jednak działając niezależnie trudno się przebić i utrzymać. Ale płyta o której mowa, udowodniła, że Kaz Bałagane na tyle zbudował swoją markę, iż może bez problemu działać sam, w dodatku zdobywać coraz większe grono zwolenników.

Śmieszną sprawą przy wydaniu Radio Gruz była jego sprzedaż. Nakład miał być mocno limitowany więc śledziłem go dość wnikliwie. Bałagane płytę sprzedawał za pośrednictwem allegro, samemu udało mi się dopiero załapać na trzeci rzut  dzięki "oddanym" fanom. Wielu liczyło, że "zarobi" na reselling'u tej płyty kupując w dużych ilościach. Kazek jednak szybko poradził sobie z nimi. Każda osoba, która chciała nabyć Radio Gruz zrobiła to mimo początkowych problemów.

Teraz odnośnie samego Radio Gruz. Tu już nie chodzi o jakiś podział na szkoły. Każdy tam jakąś ukończył, a Bałagane ciągle swoją tworzy. Jego rap jest niepowatarzalny, ponieważ często zadziwia. Rzuca nam prawdziwe, ciężkie wersy, opisuje życie jakie go otacza.  Jednak nie tylko street klimat jest serwowany na Gruzie. Kaz często potrafi zaskoczyć nas niejednokrotnie groteskowymi wersami: "nie lubie jogging, łysy grzyb to Mobby" czy "mleczko kokosowe i kolendra to nie kokaina w nosie z odrobiną ścierwa". Dla zwykłego słuchacza często są one nieakceptowalne przez treść jak i formę podania. Niestety, wielu myśli, że rap Kaza Bałagana jest prosty i infantylny. Czasami naprawdę taki jest i to dosłownie, z premedytacją ale właśnie dlatego kochamy ten styl, którym inni gardzą. On stworzył coś swojego. Od pierwszej nagranej płyty rozwija to i tworzy coś, czego inni jeszcze nie skopiowali, dzięki czemu jest niepowtarzalny. Niczym Zamenhof, jak sam nawija: "wymyśliłem język, którym gadasz z kolegami". Jako jedyny, w swój unikalny sposób potrafi przekazywać barsy opisujące uliczne życie, które w połączeniu ze specyficznym słownictwem oddają klimat, którego nie uświadczysz u żadnego innego rapera z polskiego topu. Atutem Radio Gruz jest szczerość, bezkompromisowość i rzucanie mocnych linijek. Kaz na płycie demonstruje swoją niezależność i wyśmiewa styl pisania raperów jak i ich podejście do muzyki. Kwintesencją tego są te trafne linijki:

 
"Ja nie słucham The Roots, ani mądrych rzeczy.
Nie jestem za bystry, by nawijać młodym tu jakieś frazesy (...)
Z gówna chcesz tu hity lepić,
Weź nawiń o marzeniach i o wierze w siebie"

 
Jeszcze apropos szczerości. Podoba mi się to w jaki sposób Bałagane przedstawia swoją milość do jedzenia. Kawałek Chaczapuri idealnie opisuje preferencje kulinarne Kaza. Nawet pod koniec numeru Żar, wspomina, że wybrał się po odpowienie składniki do tajskiej zupy. Wcześniej, w konwencji kulinarnej mogliśmy go usłyszeć u 2stego w "Kuchaniach świata". Na płycie usłyszymy również kontynuacje błyskotliwych story tellingów. Wielu, zarzuci mi profanacje, że porównuje Bałagana do Sokoła. Ale od Lotu 022 po Radio Gruz serwuje mam ciężkie "narkotykowe" historie. A Talerzowe Love jest idealnym podsumowaniem moich słów. Na koniec jeszcze słów kilka o featuringach. Na pewno na plus można zaliczyć występ Smolastego oraz Belmonda. Współny kawałek z Młodym G wylądował nawet w jednym z zestawień, które co jakiś czas serwuje nam portal  Newonce.  W moim subiektywnym odczuciu nie można również zapomnieć o refrenie Reda,w tracku Smak Życia. Wiadomo nie od dziś, że wokalnie Red potrafi ubrarwić kawałek. Dla mnie numer  jest wyjątkowy. Za każdym razem gdy go słucham towarzyszy mi uśmiech. Wydaje mi się jakby sam Krzysztof Krawczyk śpiewał ten zacny refren. Kończąc tematykę Radio Gruz skupię się jeszcze na całokształcie. Nie ma tu słabych kwałków. Jedynie tracki, które bardziej lub mniej odpowiadają mi stylistycznie. Jednak gdybym miał wybrać te najmocniejsze z Radio Gruz byłyby to: Pół talerza, Chaczapuri, Linijki, Talerzowe Love oraz Nie zobaczysz

Dobra, jeszcze sprawa koncertów.  Jest hype - są grane sztosy. A jak to się ma u Bałagana? No właśnie. Koncertów w 2016 za dużo nie uświadczyliśmy, może jest to cisza przed burzą i 2k17 przywieje Bałagana do kilku wiekszych miast w Polsce.  Ja jednak brałem udział w jednej perełce. Krakowski klub Prozak 2.0 zoraganizował wydarzenie Mobbyn Night, dzięki czemu publiczność z grodu Kraka mogła bawić się wspólnie z Kazem i Belmondziakiem. Osobiście jestem fanem twórczości obu panów jednak sam koncert przerósł moje oczekiwania. Czemu? Kawałki znam, teksty mi są nie obce. Więc o co chodzi? Po pierwsze, liczba fanów pod sceną w trakcie koncertu była ogromna. Było czuć vibe, klimat- tego oczekuję się od każdego występu na żywo. Chłopaki dali niesamowite show mimo, że towarzyszył im playback. Co najważniejsze, ich fani to nie przelotnie zafascynowani słuchacze, a raczej kumate osoby. Piszę to dlatego, że zdarzyło mi się nie znać wszystkich granych kawałów. Ale nie było to problemem, gdyż teksty z nich serwowali  nie tylko Bracia Golec, ale i osoby za mną, które słowo, po słowie, krzyczały mi do ucha. Nie jednen raper chcialby mieć tak, że koncert, na który przyjeżdża staje się koncertem,        w którym on uczestniczy jako słuchacz.

Podsumowując, rok 2016 na pewno był przełomowy dla Kaza Bałagana. Oczywiście nie można go stawiać pod względem hype’u obok najbardziej rozpoznawalnych raperów w kraju. Jemu na pewno na tym nie zależy. Ważne jednak, że swoją twórczością ostro  wchodzi w polski rap, mimo to, że stoi z boku, czym mocno wyróżnia się na tle innych. Wydanie legalnego Źródła, w największej wytwórni w kraju. Ugruntowanie swojej pozycji płytą Radio Gruz, o której wielu słuchaczy mówi, że jest lepsza od swojej legalnej poprzedniczki. W dodatku wydanej własnym sumptem, co dla Kaza nie jest krokiem w tył, a manifestem swojej niezależności w muzyce. Nie można również zapomnieć, że na koniec roku została zapowiedziana jeszcze jedna plyta, kontynuacja podziemnego albumu, Hugo Bucc 2. Kaz Bałagane raczej jest osobą, która robi ruchy, w szoku są te suki więc można być spokojnym i  cieszyć się, że niedługo znów bedziemy mogli słuchać kolejnego materiału tego gracza.

autor Jarosław Janusz

Tomek TYLAS Tylka
Redaktor Naczelny

tylas@nazajawie.pl

Kuba Lipiński
Redaktor - Patronat - Organizacja

kuba@nazajawie.pl

Radek Podosek
Redaktor - Wywiady

radek@nazajawie.pl

Mateusz Podosek
Redaktor

mateusz@nazajawie.pl

Grzesiek Kułach
Redaktor

grzesiek@nazajawie.pl

Jarek Janusz
Redaktor - Wywiady pisemne

jarek@nazajawie.pl

Szymek Steckiewicz
Redaktor - Wywiady pisemne

szymek@nazajawie.pl